rodo

 nr 9/07

 „Wsłuchany w twą cichą melodię,
Wyszedłem nad brzeg pierwszy raz,
Wiedziałem już, rzeko, że kocham cię, rzeko,
Że odtąd pójdę z tobą...”

Chyba każdy zna przygody Dudusia i Poldka z filmu „Podróż za jeden uśmiech”. Historia dwóch chłopców, którzy podróżują z Krakowa do Gdańska, zrobiła na mnie tak duże wrażenie, że sam zapragnąłem przeżyć podobną przygodę. Bohaterowie serialu z lat 70-tych podróżowali autostopem, a ja postanowiłem odbyć podobną wyprawę kajakiem, wraz z moim synem – królową polskich rzek Wisłą.
Moda na spływy kajakowe spowodowała, że pływanie cieszącymi się największą popularnością rzekami, takimi jak Krutynia, Czarna Hańcza, Drawa czy Brda, mimo ich piękna i malowniczości, przypomina jazdę samochodem w godzinach szczytu; w takim miejscu trudno o ciszę i spokój.
Wisła – największa rzeka w Polsce o długości 1047 km bierze początek na stokach Baraniej Góry (Beskid Śląski); za źródłowy potok przyjmuje się Czarną i Białą Wisełkę. Płynąc przez całą Polskę, wpada do Bałtyku sztucznym przekopem pod Świbnem. Do Gdańska można dopłynąć Wisłą Leniwką po pokonaniu śluzy w Przegalinie.

Nazwa rzeki jest spotykana już na początku naszej ery: u Pliniusza - Vistla, u Ptolomeusza Vistula. Wisła przyjmuje z prawej strony 73 dopływy, a z lewej tylko 27. Szerokość koryta rzeki zależna jest od stanu jej uregulowania. Średnio wynosi: w górnym biegu 50-100m, około 1000m w biegu średnim i ok. 400m w jej części uregulowanej. Nasza największa rzeka jest bardzo zanieczyszczona, głównie przez kopalnie węgla kamiennego, które odprowadzają do rzeki zasolone wody kopalniane oraz poprzez systemy kanalizacji nie podłączonych do oczyszczalni ścieków.

Naszą wędrówkę kajakową rozpoczęliśmy 23 czerwca w okolicy Oświęcimia, poniżej miejsca, gdzie rozpoczyna się kilometrowanie Wisły (ujście Przemszy) Na całej długości rzeki stoją słupy oznaczające, na którym jesteśmy kilometrze. Nieśmiało myślimy o dopłynięciu do Gdańska, czyli do pokonania mielibyśmy ponad 950 km.

Pierwsza część Wisły jest skanalizowana i mało ciekawa. Jedyną atrakcją są śluzy i samo śluzowanie. Wybudowano w tym miejscu sześć stopni wodnych: Dwory, Smolice, Borek Szlachecki, Kościuszko, Dąbie i Przewóz. Przez pięć pierwszych śluzujemy się, w ostatniej brakuje wody i musimy przenosić kajak z bagażem ponad 300 metrów. Dalej nie ma już stopni wodnych aż do Włocławka. W miarę przyjmowania dopływów Wisła rozlewa się coraz szerzej, jej środkowa część jest miejscami bardzo rozległa, oparta o naturalne wzniesienia terenu lub lokalne wały przeciwpowodziowe. Nurt rzeki przerzuca się często z jednego brzegu na drugi, a wyznaczony jest tykami, które wbite w dno rzeki pokazują kierunek płynięcia. W tym miejscu Wisła jest dzika, z ogromną ilością piaszczystych łach, płycizn, wysp, starorzeczy, odnóg i zatok oraz przytopionych kamieni i drzew. Zaskakuje bogactwo świata roślin i zwierząt a także różnorodność krajobrazu. Ruiny zamku w Lipowcu widoczne z rzeki przez wiele kilometrów, klasztor benedyktynów w Tyńcu na wysokiej skale, a na brzegu krakowskich Bielan kościół kamedułów. Kraków z Wawelem, zieleń Puszczy Niepołomickiej, wspaniały Sandomierz, wapienne stoki pod Annopolem, ruiny renesansowego zamku w Janowcu, a nieco dalej na drugim brzegu schowany w jarze między znacznymi wyniosłościami terenu cudowny Kazimierz Dolny. Puławy ze świątynią Sybilli, Puszcza Kozienicka, widok na ruiny zamku w Czersku, na wysokim brzegu Góra Kalwaria. Warszawa z widokiem na Stare Miasto, dziewiętnastowieczna twierdza Modlin, Wyszogród z resztką niegdyś najdłuższego w Europie drewnianego mostu, wreszcie Płock leżący na wysokiej skarpie wiślanej, z romańską katedrą z XI I wieku. Piękny, ale groźny Zalew Włocławski o długości 43 kilometrów i średniej szerokości ponad kilometra, gdzie w czasie silnego wiatru tworzy się fala o wysokości 1 metra. Po przepłynięciu Płocka i wpłynięciu na zalew wiatr, który dotychczas nam sprzyjał, zaczyna bardzo silnie wiać od przodu. Akwen jest płytki, co powoduje wysoką falę i niemożność płynięcia dalej. Próbujemy przeczekać ulewę i silny wiatr, próby wypłynięcia kończą się niepowodzeniem, pływanie staje się niebezpieczne. Zostaliśmy pokonani 8 VI I po 660 kilometrach. Mimo, że nie udało się nam dopłynąć do Gdańska, przeżyliśmy wspólnie niezapomniane chwile. Wytrwale wiosłowaliśmy przez wiele kilometrów z bolącymi ramionami, odciskami na palcach i nie tylko.

Nic tak nie smakuje po wysiłku, jak posiłek przy wieczornym ognisku w blasku zachodzącego słońca, gdy wszystko nad rzeką przybiera tajemnicze kształty. A to wszystko obok namiotu rozstawionego na wiślanej łasze. Pamiątką z Wisły, oprócz wspomnień i sporej liczby zdjęć, jest znaleziona na brzegu rzeki skamielina z odciśniętym skorupiakiem. W przyszłym roku wrócimy w to samo miejsce, aby spełnić swoje marzenie i dokończyć kajakową „podróż za jeden uśmiech”.

Andrzej Weber

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       projekt i wykonanie: primel.pl