Dobra śmigielskie do 1903 roku, kiedy to przeszły na własność pruskiej Komisji Kolonizacyjnej, były własnością możnych i znanych rodów.
19 lipca 1738 roku w Lesznie podpisano umowę, mocą której Stanisław Leszczyński z żoną sprzedał po wieczne czasy” Aleksandrowi i Józefowi Sułkowskiemu dobra, w skład których m.in. wchodziło miasto Śmigiel i wsie: Koszanowo, Nowawieś, Bruszczewo i Glińsko. W 1762 roku (10 sierpnia) nastąpiło stwierdzenie umowy spadkowej po A.J. Sułkowskim.

Całe jego dobra podzielono na cztery działy między synów: Augusta, Aleksandra, Franciszka, Antoniego. Dział dóbr śmigielskich przypada Franciszkowi. W 1767 r. przechodzi on w ręce Chłapowskich, którzy (Ksawery) w 1828 roku sprzedają je księżnej na Żaganiu Acerenzie de Pignatelli, a ta z kolei zapisała je (przed 18883 r.) księciu Kurlandii – Bironowi.
Koszanowo za czasów Birona było dominium, a wiec wielką posiadłością ziemską należącą do możnego rodu, rozległym na 3218 morgach ziemi. W czterech domach mieszkało 126 osób. (Wieś Koszanowo miała 412 mieszkańców osiadłych w 35 domach). Ośrodkiem posiadłości ziemskiej był dwór – mieszkanie właścicieli dóbr lub ich zarządców.
Dwór koszanowski, ten z czasów Chłapowskich wzniesiony prawdopodobnie w połowie XVIII wieku, ze względu na styl określano jako późnoklasycystyczny (ale naprawdę był mieszaniną różnych stylów, co było następstwem wielokrotnych remontów i przebudów, a czym świadczyć mogły resztki zachowanych do naszych czasów fundamentów). Wtedy był budynkiem piętrowym, o wysokim czterospadowym dachu. Fronton ozdabiały arkady (łuki wspierające się na dwóch kolumnach lub filarach). Oczywiście otoczony był parkiem, niewątpliwie „wspaniałym, rozległym, o regularnym układzie, z długimi alejami, wzdłuż których rosły stare drzewa, a na trawnikach okazy flory, nawet ze strefy śródziemnomorskiej).
Ten, który potomność nam przekazała, usytuowany był „na godzinę pierwszą” – to znaczy, że fasada frontowa miała pełne słońce o tej właśnie godzinie. Taki dwór miał zawsze oświetlone w ciągu dnia wszystkie boku. Gdyby fasada była dokładnie skierowana na południe, na godzinę dwunastą, wówczas pokoje lezące na północnej stronie nigdy nie widziałyby słońca. Był murowany z cegły na rzucie prostokąta (25,14x13,11 m, wysokość do okapu 3,90 m, wysokość dachu 6,00 m) z dwoma tarasami na osi, nakryty dachem mansardowym (składającym się z dwu kondygnacji, którego niższa połać jest bardziej pochyła niż górna), w którym na górnej osi znajdowały się przeciwległe facjaty. był podpiwniczony. Elewacja północna była siedmioosiowa (ilość otworów okiennych i drzwiowych), południowa – ośmioosiowa. Obie poprzedzone tarasami. Fronton miał dwa małe okulasy (to okrągły otwór w ścianie lub w sklepieniu przepuszczający światło i powietrze do wnętrza).
Ostatnia właścicielką była wdowa po internowanym w 1939 roku Frycu von Heffmanswaldau. Wyszła powtórnie za mąż za rozwiedzionego majora (?) Fenglera, który był zarządcą dóbr w Czaczu. W Koszanowie mieszkali do końca wojny. 25 stycznia 1945 r. major wszedł w skład powołanego Komitetu Obywatelskiego i stanął na czele Straży Ludowej. Nie dopuścił do wysadzenia przez opuszczające Śmigiel wojska niemieckie kościoła farnego, w którym był magazyn. Został zabrany przez Rosjan, ślad po nim zaginał. Majątek rozparcelowano, a do dworku wprowadzono rodziny parcelantów. Brak troski zarówno mieszkańców jak i władz komunalnych powodował jego dekapitalizację. popadł w ruinę. A w międzyczasie stał się zabytkiem. Do rejestru wpisano go decyzją nr KL-III-680/155/66 z dnia 17.09.1966 roku. Na przełomie lat 1987/88 podjęto decyzję o kapitalnym remoncie obiektu. Aby go przeprowadzić, należało wykwaterować zeń mieszkańców. Dworek wówczas zamieszkiwało 5 rodzin (łącznie 22 osoby na 110 m2. Zlecono opracowanie dokumentacji (była gotowa w 1987 roku i przewidywała 6 mieszkań) i zabezpieczono środki w wysokości ówczesnych 3 milionów złotych, z góry wiedząc, że będą one niewystarczające. Lokatorów wykwaterowano w maju 1989 roku, po czym przystąpiono do remontu. Jego wykonawcą było Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Kościanie, któremu wtedy podlegała substancja mieszkaniowa w Śmiglu. Prace rozpoczęto od zdjęcia części pokrycia dachowego odsłaniając w ten sposób stropy i mury, poddając je wpływom jesiennej słoty. Obiektu nie ogrodzono, stał się powszechnie dostępnym. bardzo szybko „wymontowano” stolarkę okienną i drzwiową. W protokóle pokontrolnym stwierdzono: „rozbiórka prowadzona jest chaotycznie i nie po gospodarsku”. Na domiar złego „z powodu braku środków finansowych” wykonawca nie mógł określić terminu zakończenia remontu, na który przede wszystkim czekali wykwaterowani do mieszkań zastępczych lokatorzy. Prace wstrzymano, a dworek niszczał i stał się łatwym źródłem drewna i innych materiałów budowlanych. Zaniepokojenie tym stanem rzeczy wykazał Wojewódzki Konserwator Zabytków, który w listopadzie 1990 roku „stwierdzając jego (dworku) kompletną niemal dewastację” zwrócił się do prokuratury Rejonowej w Kościanie „o podjecie kroków mających na celu wyciagnięcie konsekwencji w stosunku do winnych tego stanu rzeczy”. Pismo pozostało bez echa. Podobne w treści pismo konserwator wystosował do Urzędu Rejonowego w Kościanie. Odzewem była decyzja nakazująca wykonawcy remontu „zabezpieczenia zabytkowego dworu w Śmiglu przed niszczącymi obiekt warunkami atmosferycznymi jak również przed możliwością wejścia tam postronnych osób.”. W grudniu tegoż roku, ze względu na powagę sprawy – groźba utraty zabytkowego obiektu – UR w Kościanie zwraca się do prokuratury w Kościanie „o podjecie stosownych działań mających na celu wyciagnięcie konsekwencji w stosunku do winnych zaistniałego stanu rzeczy” i wskazała winnego: „wykonawcą prac jest Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Kościanie”. Niestety, i to pismo pozostało bez echa. A dworek popadał w coraz większą ruinę.
W marcu 1991 r. Burmistrz Miasta i Gminy zwraca się do UR w Kościanie o zezwolenie na rozbiórkę dworku oraz do Ministerstwa Kultury i Sztuki w Warszawie z prośbą o skreślenie z rejestru dworu położonego w Śmiglu ( ta część Koszanowa, w której usytuowany był dworek wraz z parkiem przeszła w granice administracyjne Śmigla) przy ul. Wł. Reymonta 3. W załączniku przesłano też opinię mgr. konserwatorstwa i zabytkoznawstwa Adama Chudego, który m.in. stwierdził, że: wszystkie elementy budowli konstrukcyjne i architektoniczne ważne oraz materiały budowlane są w stanie całkowitego rozpadu. Jakiekolwiek ich remontowanie a nawet ponowne użycie po rozbiórce nie może być brane pod uwagę ze względu na to, że zawierają zasolenia, zarodniki grzybni, szkodniki drewna itp. generalny konserwator w Warszawie nie uwzględnił wniosku Burmistrza, uzasadniając swa decyzję tym, że dwór-zabytek nie utracił swej wartości zabytkowej na wskutek całkowitego zniszczenia ani też jego wartość zabytkowa nie została zdyskwalifikowana nowymi ustaleniami naukowymi. Burmistrz ponawia prośbę o rozbiórkę, załączając również 9 kart z fotografiami aktualnego stanu dworu. Odzewem na to pismo jest przyjazd z Warszawy ekspertów do spraw architektury, urbanistyki i krajobrazu kulturowego i państwowej służby ochrony zabytków. Wizja lokalna odbyła się 8 listopada 1993 roku. Oprócz przyjezdnych wzięli w niej tez udział Burmistrz i Przewodniczący Rady Miasta i Gminy w Śmiglu. W protokóle potwierdzono zgodność stanu technicznego obiektu z tym, co napisał A. Chudy stwierdzając jednoznacznie, że dworek ulega dalszej dewastacji. Stwierdzono też, że w dokumentacji sporządzonej w 1987 roku całkowicie pominięto piwnice, które widnieją w karcie ewidencyjnej obiektu, a w czasie wizji były niedostępne. Tym razem generalny Konserwator Zabytków juz nie miał wątpliwości. decyzją z 13 grudnia 1993 roku orzekł: skreślić z rejestru zabytków dwór w Koszanowie-Śmiglu przy ul. Reymonta 3. (Czy ten sam los kiedyś spotka pałac w Spławiu?) W uzasadnieniu m.in. stwierdzono: „Aktualny stan techniczny budynku uniemożliwia przeprowadzenie jego remontu i czyni go nieopłacalnym, bowiem stopień zużycia technicznego poszczególnych elementów konstrukcyjno-architektoniczno-materiałowych i instalacji wynosi 90-95% (...) Można uznać zatem, że budynek jest w stanie całkowitego zniszczenia. (...) Dla porządku trzeba dodać, że otaczający zniszczony dwór park należy poddać kompleksowej rewaloryzacji”. 12 stycznia 1994 roku Burmistrz otrzymuje od Wojewódzkiego Konserwatora zabytków w Lesznie zgodę na dokonanie rozbiórki obiektu z zastrzeżeniem: „o konieczności wykonania inwestycji architektonicznej pozostałej struktury budowlanej dworu – przed przystąpieniem do rozbiórki jak też w trakcie jej trwania (piwnice)”.
Przystąpiono do prac rozbiórkowych. W miejsce stojącego dworu posiano trawę. Uporządkowano park, w którym w grudniu 1996 roku Rada Miasta Śmigla uchwaliła drogę koniecznego przejazdu do jednej z posesji. A wykwaterowani z dworu lokatorzy na czas jego remontu nadal mieszkają w lokalach zastępczych – choć niektórzy na tym skorzystali.
Tak więc przez nieprzemyślaną decyzję, nieudolność kierowania i zarządzania, w majestacie prawa i przy pełnej bierności prokuratury straciliśmy jeden z zabytków. I to nie byle jaki. Ze względu na wydarzenie, które w koszanowskim dworku miało miejsce i osobę z nim związaną – osobę, która w historii naszego narodu ma pozycję nieśmiertelnej – dworek w Koszanowie-Śmiglu posiadał wartość historyczną, z czego – niestety – nie wszyscy zdajemy sobie sprawę. Ale o tym nieco później.

Hubert Zbierski

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       projekt i wykonanie: primel.pl