U szczytu sławy Arciszewski znowu popada w niełaskę. Zmiany polityczne w Holandii odsunęły Krzysztofa na boczne tory. Gdy gubernatorem holenderskich posiadłości w Brazylii został Jan Maurycy Nassau-Siegen, bratanek namiestnika Holandii, nowy administrator zaczął ignorować naszego admirała. Powodem były m. in. ujawnione przez Arciszewskiego skandale korupcyjne. Von Nassau doprowadził w końcu do jego wydalenia z kolonii w 1639 roku. Został oskarżony o zdradę i okrucieństwo, stracił wszystko, odarto go z żołnierskich praw, tytułów, dobrego imienia. Holandia powitała go sfingowanym procesem, który przegrał przez sfabrykowane przez gubernatora Nowej Holandii dowody. Dzięki świadectwu niektórych osobistości z kręgu nauki i polityki, zwrócono mu żołnierski honor, ale jego kariera wojskowa się skończyła. Wyrok sądu z degradacji i wyrzucenia ze służby zamieniono na odejście z wojska, lecz bez przywilejów przysługujących byłym wojskowym. Arciszewski wycofał się całkowicie z działalności publicznej i osiadł w Amsterdamie. Tworzył utwory poetyckie, zajął się opisywaniem niezwykłych przygód. Wśród jego dzieł znalazł się traktat dotyczący leczenia podagry. Echa konfliktu z gubernatorem cały czas skłaniały go jednak do powrotu do ojczyzny.

Po wygnaniu z Rzeczypospolitej, Arciszewski zaczyna w 1624 r. nowe życie w Hadze. Jego drugą ojczyzną stały się Niderlandy, największa wówczas potęga morska Europy, której kupcy zakładali faktorie na najbardziej egzotycznych krańcach świata. Bogactwo kraju szło w parze z rozwojem myśli technicznej i uniwersytetów. Inżynierowie holenderscy doświadczeni walkami z Hiszpanami, byli mistrzami w budowaniu twierdz i umacnianiu portów. Młody, inteligentny, pełen energii Krzysztof podziwiał ich dokonania i chciał posiąść tę wiedzę i umiejętności. Analizował więc tygodniami plany fortyfikacji i portów, rozwiązywał problemy taktyki wojennej oraz zapoznawał z nowymi rodzajami broni. Przeznaczeniem Arciszewskiego nie była jednak praca naukowa tylko walka. Zaciągnął się w szeregi wojsk księcia Maurycego Orańskiego, które broniły Bredy przed Hiszpanami. Pierwsze doświadczenia bojowe nie napawały optymizmem, gdyż miasto po długim oblężeniu padło.

Gdyby miała powstać hollywoodzka superprodukcja filmowa o życiu jakiegoś Polaka, to z całą pewnością Krzysztof Arciszewski mógłby otrzymać nominację. Jego burzliwe życie to wszak gotowy, filmowy scenariusz.

Jak już pisałem przed dwoma miesiącami, wiek XV to dla Śmigla czas krzepnięcia i spokojnego rozwoju. Kolejny wiek, zwany złotym wiekiem kultury polskiej okazał się kluczowy dla rozwoju Śmigla, choć rozpoczął się od tragicznego w skutkach pożaru w 1506 roku. Na szczęście dzięki wsparciu króla Aleksandra Jagiellończyka (zwolnienie pogorzelców od podatków na 4 lata), miasto szybko podźwignęło się i korzystając z dogodnego położenia intensyfikowało swój rozwój. Kluczową rolę odegrali rzemieślnicy. Już w roku 1486 powstaje cech rzeźników. Wiemy ze źródeł, że w XVI wieku na przedmieściach stoi już co najmniej kilka wiatraków.

Jeden z dowódców podziemnego państwa polskiego napisał: „Do Polski Wolnej, Suwerennej, Sprawiedliwej i Demokratycznej prowadzi droga przez walkę ze znikczemnieniem, zakłamaniem i zdradą.” Autorem tych słów był „Warszyc” Stanisław Sojczyński. To przekonanie realizowało czynnie około 40 tysięcy żołnierzy zgrupowanych w około 970 oddziałach. W walce z różnego rodzaju organami bezpieczeństwa (UB, KGB i NKWD) zginęło około 9 tysięcy żołnierzy, a blisko 4,2 tysiące straciło życie na podstawie wyroków sądowych. Aresztowano ponad 250 tysięcy osób podejrzanych o działalność konspiracyjną. Ostatni żołnierz podziemia „Lalek” zginął w 1963 roku. Do żołnierzy podziemia, którzy oddali życie na podstawie wspomnianych wyroków należeli bracia Władysław i Edward Kajakowie z Czacza. Byli oni członkami konspiracyjnego Związku Harcerstwa Polskiego.

Z radością zabieram się do pisania wiedząc, że tematy związane z historią naszego miasta i regionu cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Podczas ostatniej prelekcji z cyklu „Tajemnice Ziemi Śmigielskiej” były tłumy, co daje mi i naszej fundacji niesamowitą motywację do badań i podejmowania kolejnych projektów. Lutową prelekcją rozpocząłem cykl spotkań odkrywający niezwykłe dzieje Śmigla. Na pierwszy ogień przedstawiłem śmigielskie średniowiecze. Na łamach Witryny przybliżę trochę Państwu te czasy.

W związku z tym, że w 1932 roku przestał istnieć powiat śmigielski, w dniu 6 września 1932 roku ukazał się ostatni numer „Orędownika Śmigielskiego”. Dopiero od września 1936 roku ukazał się nowy numer gazety pod nazwą „Głos Śmigielski”, który wydawany był w Drukarni Leszczyńskiej sp. z o.o. w mutacji na Leszno, Wolsztyn i Śmigiel.
Z gazety dowiadujemy się o wielu lokalnych imprezach sportowych, jak np. „W niedzielę 13 bm. odbył się mecz piłki nożnej między Old Boyami śmigielskimi, a K.S. „Pogoń” II Śmigiel. Mecz zakończył się wynikiem 8:5 na korzyść Pogoni. Gra wywołała wielkie zainteresowanie licznie zebranej publiczności”. Następnie dowiadujemy się, że Pogoń zwyciężyła z R.K.S Rawicz 4:1, a bramki strzelili Marciniak 2, Pluskota i Kasperski po 1.

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       projekt i wykonanie: primel.pl