Śmigielska biblioteka z Mikołajem sztamę trzyma, toteż święty ku uciesze najmłodszych mieszkańców miasta niezawodnie co roku w biblioteczne progi wstępuje. W poniedziałek, 7 grudnia 2009 r. publiczność wstawiła się licznie, na godzinę 16 30. W eskorcie mam i babć głównie, przybywały wystrojone domowe księżniczki i księciuniowie zgrabni.

Na wzór dziecięcych wybiegów mody i tu szpan panował. Dominowały róże, fiolety, ponadczasowy jeans, błękit i cała gama beżów. Wytworne towarzystwo rozsiadło się wygodnie sposobem tureckim w sali biblioteki i w napięciu wyglądało Mikołaja. Kiedy zjawił się wreszcie, choć wędrówką złachany wyraźnie, pohukiwał wesoło i zadziornie. Nadszedł czas wzajemnego taksowania, uważnej lustracji. Niełatwo tak z marszu z Mikołajem zbratać się przecież. …a, bo też te kamaszki za marne ewidentnie, jak na daleką wędrówkę z Laponii, płaszcz przykrótkawy, chociaż brzuch zza pasa zwisa przepisowo i postura na wysokość słuszna, to wszerz lichawa jakaś. Zagaduje ciekawie, łasi się i przymila, ale kto go tam wie, czy nie przyszywany i za kasę nie chodzi, albo od Dziadka Mroza odszczepieniec jakiś, nie daj Boże? Dopiero, kiedy o kolędy zapytał, zmiękli i wspólne „Przybieżeli do Betlejem” lody przełamało. Prawdziwy, jak nic! Opowieść ciekawą przeczytał pt. „Spełnione marzenia” i kolorowanki bożonarodzeniowe rozdał, a potem jeszcze, odlaną w czekoladzie, swoją podobiznę na pamiątkę każdemu zostawił. A! i na ten rok już się zapowiedział.

K. Styzińska

  • 01
  • 02
  • 05
  • 07
  • 04
  • 03
  • 06

 

 

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       projekt i wykonanie: primel.pl