rodo

WŚ nr 11/08

„Wędrowiec na istnienie spojrzawszy z ukosa
Wszedł na cmentarz: śmierć, trawa i rosa”
/B. Leśmian/

Jesień jest porą roku, podczas której wraca się myślami do osób, które odeszły już z tego świata. Kierujemy je zazwyczaj ku swoim bliskim i znajomym. W dzień Wszystkich Świętych udajemy się na cmentarze, zapalamy znicze. Niestety, są cmentarze, które pozostają ciemne i puste.
Jak co roku w tym okresie wybraliśmy się na rajd rowerowy szlakiem zapomnianych cmentarzy. Spotkanie wyznaczyliśmy sobie przy dawnym cmentarzu żydowskim, gdzie utworzone zostało lapidarium z ocalałych tablic nagrobnych (macew), które kilkanaście ostatnich lat przeleżały na cmentarzu ewangelickim. Naszym kolejnym etapem wycieczki był właśnie ten cmentarz. Dzień był wyjątkowo piękny, co sprzyjało wycieczce po jednym z najstarszych cmentarzy w Wielkopolsce (1595). Stamtąd jest tylko kilkaset metrów do miejsca, gdzie stał dwór, przed którym Jan Henryk Dąbrowski poprosił o rękę Barbary Chłapowskiej. W miejscu dworku władze samorządowe ustawiły ogromny głaz, na którym znajduje się wizerunek Barbary i szkic nieistniejącego już budynku.
Następnym celem naszej wycieczki była granica trzech wsi: Starej Przysieki Pierwszej, Gniewowa i Parska, gdzie stoi zrekonstruowany w 2006 roku kopiec graniczny między niegdysiejszymi dobrami opactw cysterskiego i benedyktyńskiego. Była to najstarsza budowla na ziemi śmigielskiej, której pisana historia sięga 1278 roku. Od kopca już blisko do Parska, gdzie znajduje się kaplica p/w Najświętszego Serca Pana Jezusa. Położona jest na terenie parku dworskiego, w dawnym mauzoleum niemieckiej rodziny Gersdorff. Jeszcze pamiątkowe zdjęcie przy figurze „diabła” i ruszamy w kierunku Starego Bojanowa, skąd ok. 2 km dzielą nas od cmentarza ewangelickiego w Robaczynie (1789). Mimo, że to obiekt zabytkowy, widoczna jest jego stopniowa degradacja: dachy kaplic mają poważne ubytki w gontach, coraz mniej nagrobków, całość jest mocno zarośnięta. Ale nadal można podziwiać piękno cmentarza, m.in. bramę wejściową, mur okalający cmentarz, pomnik poległych w różnych wojnach, nagrobek Eleonory Bojanowskiej i jej dzieci, a także grób Erdmanna Gernotha w formie granitowego głazu zwieńczonego gałązką z liśćmi dębu z żołędziami. Z Robaczyna udaliśmy się żółtym szlakiem do Wydorowa, w którym znajdują się resztki cmentarza ewangelickiego. Miejsce to pochłonął las i tylko nieliczne ślady nagrobków świadczą o tym, że w przeszłości było to miejsce pochówku. Naszą niespełna 30-kilometrową wycieczkę zakończyliśmy w Śmiglu, wracając w pięknym słońcu leśnym duktem pokrytym opadającymi liśćmi.
Na wszystkich cmentarzach, pamiętając o dawnych mieszkańcach ziemi śmigielskiej, zapaliliśmy symboliczne znicze. Podziękowania dla opiekunów rajdu: Roberta Plewki, Piotra Andrynowskiego i Łukasza Jurgi.

Andrzej Weber

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       projekt i wykonanie: primel.pl