rodo

1 września minie 67. rocznica wybuchu II wojny światowej. Mało kto wie, że jedną z pierwszych ofiar tej wojny był syn ziemi śmigielskiej, były mieszkaniec Morownicy, który obecnie spoczywa obok nielicznych Obrońców Westerplatte i Obrońców Poczty Polskiej na Cmentarzu Bohaterów na gdańskiej Zaspie.

Na skromnym białym, betonowym nagrobku w formie krzyża widnieje napis „Ignacy Wasielewski 1.09.1939 r., inspektor celny zamordowany w Szymankowie”.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image001

W ubiegłym roku z inicjatywy Urzędu Miejskiego i burmistrza Śmigla ukazała się na naszym lokalnym rynku książka pt.”Śmigielskie Zeszyty Historyczne”. Nie znalazłem w niej żadnej wzmianki o bracie mego dziadka Edmunda – Ignacym, co zainspirowało mnie do napisania kilku słów na ten temat.

Ignacy Wasielewski urodził się 31.07.1893 r. w Morownicy, w dzisiejszym gospodarstwie moich krewnych, Walkiewiczów, w rodzinie chłopskiej, jako pierwszy z ośmiorga dzieci Tomasza i Józefy z domu Kowalskiej. Z całej rodziny żyje już dzisiaj tyko najmłodsza siostra Ignacego Antonina Ratajczak, mieszkanka Morownicy.

Dzieciństwo i młodość Ignacy spędził w rodzinnej wsi, pomagając ojcu w gospodarstwie. Cała rodzina dorabiała też muzykowaniem na weselach i potańcówkach, ojciec i synowie tworzyli kapelę dudziarską. Ignacy grał na dudach, które później w latach 20., memu dziadkowi Edmundowi. Edmund zaś w latach 50. wraz z Edwardem Ignysiem założył Kapelę Dudziarzy Kościańskich.

W Morownicy Ignacy uczył się w niemieckiej szkole elementarnej tzw. Volksschul, którą rozpoczął 06.04.1899r., a ukończył 01.04.1907r. Nauka nie sprawiała mu kłopotów, perfekcyjnie opanował język niemiecki co w przyszłości ogromnie zaważyło na jego życiu.

Był zdolny, posiadał znakomitą pamięć i predyspozycje do pogłębiania wiedzy, ale trudne warunki życiowe, w jakich znajdowała się rodzina, uniemożliwiły mu kontynuowanie nauki.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image003 /świadectwo ukończenia przez Ignaca volksschule w Morownicy – Murkvitz/

Krótko przed wybuchem I wojny światowej 15.10.1913r.,Ignacy został zmobilizowany do armii pruskiej i wcielony do 23 batalionu pionierów.

Po wybuchu wojny został skierowany, tak jak wielu Wielkopolan w tamtym czasie, na front zachodni.

W październiku 1914 r. brał udział w bitwie pod Mussiges. 02.03.1915 r. został ranny w bitwie pod Sedan przez granat karabinowy – Gewehrgranate w lewe przedramię, odłamek utkwił mu w okolicach oczodołu, pozostawiono go, ponieważ istniała groźba, że przy próbie usunięcia mogłoby dojść do śmierci.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image005 / Ignacy na froncie 1914 r. /

Ignacy trafił do polowego szpitala w Sedan, od 08.03.1915r. do 23.04.1915r. był hospitalizowany w stałym szpitalu w Mainz. 24.03.1915 r. pisze ze szpitala w Mainz do rodziców w Morownicy:
„Kochani rodzice najprzód Was pozdrawiam mile i serdecznie. Ja tu jest dzięki Bogu dosyć zdrowy czego i Wam życzę z całego serca. Mnie za dosyć dobrze idzie, na głowie mi się zagoiło i ręka mi też dosyć ładnie, jeno ta żyła co ciągnie od łokcia do dłoni to musiała dobrze dostać, bo nie mogę ręki ruszać, chyba że to jeszcze będzie inaczej. Jeszcze do Wielkanocy będę już tu, tak nic nowego nie ma. Przesyłam moc życzeń. Ignac”. Po leczeniu trafił ponownie na front, skąd 01.12.1915 r. dostał się do francuskiej niewoli.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image007 / Ignacy w szpitalu w Mainz 1915r./

W 1917 r. kiedy gen. Haller rozpoczął formowanie we Francji polskiej armii, Ignacy wstąpił w jej szeregi. Armia Hallera była armią ochotniczą powołaną z inicjatywy Romana Dmowskiego oraz kierowanego przez niego Polskiego Komitetu Narodowego, zorganizowaną na zasadzie zaciągu ochotniczego, spośród polonii francuskiej, byłych polskich jeńców z armii austro-węgierskiej i niemieckiej oraz emigrantów polskich z US A i Brazylii. Przeszkolenie wojskowe Ignacy przeszedł w Bretanii, walczył z Niemcami w Wogezach i Szampanii.

Kiedy wojna się skończyła, cała armia, a wraz z nią Ignacy, została zaokrętowana i wiosną 1919 r. przetransportowana drogą morską do Gdańska. Wkrótce wzięła udział w walkach o granice II Rzeczpospolitej.

W maju 1919 r. pospieszyła z pomocą Lwowowi otoczonemu przez wojska ukraińskie. Następnie Hallerczycy bronili granic państwa od strony czeskiej i niemieckiej, wspierali powstańców śląskich. W październiku 1919 r. gen. Hallerowi powierzono dowództwo frontu pomorskiego i zadanie przejęcia od Niemców tych ziem, majątków i infrastruktury, utworzenie administracji oraz obsadzenie nowo powstałych granic.

Jednostki gen. Hallera wkroczyły na Pomorze 17 stycznia 1920 r. Akcja przejmowania ziem pomorskich zakończyła się symbolicznym aktem zaślubin Polski z Bałtykiem w Pucku 10 lutego 1920 r. Obejmowanie Pomorza odbywało się jednocześnie z obsadzaniem przez jednostki wojskowe polskich granic. Ignacy został skierowany do 4/I batalionu, 4 pułku Wojskowej Straży Granicznej w Kościerzynie, zaewidencjonowany pod numerem 2156 i wraz z siedmioma innymi Poznaniakami trafił do Komisariatu w Jamnie k. Bytowa.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image009 /Ignacy z okresu funkcjonowania Straży Celnej – lata 20./

Jamno było drogowym przejściem granicznym na trasie Gdańsk – Berlin. Służba na granicy nie należała do zadań łatwych, między Polską a Niemcami w pierwszej połowie lat 20. trwała tzw. wojna celna. Granica często była nielegalnie naruszana, przerzucano towar na teren Polski. Służba była bardzo niebezpieczna, tylko w 1925 r. w wyniku użycia broni zabito ośmiu przemytników. W czasie wykonywania obowiązków służbowych zginęło trzech funkcjonariuszy, a czternastu zostało rannych. Służba celna składała się głównie z byłych wojskowych Pomorzan, Ślązaków i Wielkopolan ponieważ ci byli obznajomieni z miejscowymi stosunkami – pochodzili z zaboru pruskiego. Ignacy poznał w Jamnie, miejscową dziewczynę, rodowitą Kaszubkę, o sześć lat młodszą od siebie Agnieszkę Pałubicką z którą 31.07.1924 r. zawarł ślub. Z tego związku przyszło na świat sześcioro dzieci – w 1925 Rozalia, w 1926 Zygmunt, w 1928 Irena, w 1930 Tadeusz, w 1936 Wacław i w 1940 Maria.

Wojskowe formacje graniczne rozmieszczono na pograniczu frontalnie, wzdłuż granic, podobnie jak oddziały liniowe na froncie. Strzeżenie granicy w dzień odbywało się głównie przez obserwację linii granicznej, co wykonywały zwykłe posterunki graniczne składające się z jednego lub dwóch wartowników uzbrojonych w karabiny, rozstawionych na odległość wzroku.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image011 /Komenda SG Jamno – dziś /

W nocy granicę zabezpieczano głównie systemem czat, zasadzek oraz patroli pieszych i konnych. Wartownikowi na posterunku nie wolno było zdejmować posiadanego ekwipunku, wolno mu było usiąść, jeść, pić wodę, we dnie palić papierosy, mógł wykonywać rozkazy tylko swego dowódcy. Posterunki zmieniały się co sześć godzin, żołnierze pełnili służbę dwanaście godzin na dobę. Głównymi dyspozytorniami, w których skupiały się sprawy operacyjne służby, były komisariaty i placówki graniczne. Placówka stanowiła najniższe ogniwo systemu zabezpieczenia granicy. Jej stan osobowy wynosił 8 – 12 strażników, w tym jeden lub dwóch przodowników, były one rozmieszczone możliwie blisko granicy. Kontrolę służby przeprowadzali kierownicy komisariatów oraz ich zastępcy.

W latach 1925 – 1928 Ignacy ukończył podchorążówkę S.G. – Centralną Szkołę Graniczną w systemie kursowym w Górze Kalwarii k. Warszawy i został starszym przodownikiem.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image013 /Absolwenci Centralnej Szkoły Granicznej w Górze Kalwarii – Warszawa Belweder/

W drugiej połowie lat 20. sytuacja na granicy uległa zaostrzeniu. Oprócz przemytu, zaczęto odnotowywać przypadki jej naruszania przez bojówki paramilitarne, ludzi zajmujących się szpiegowaniem i dywersją polityczną.

Fakty te budziły uzasadnione obawy u władz państwowych, co do możliwości skutecznej ochrony granic. Widziano pilną konieczność znacznego wzmocnienia granic, w związku z tym postanowiono przeprowadzić reorganizację. W dniu 22.03.1928 r. prezydent RP Ignacy Mościcki podpisał rozporządzenie o powołanie w miejsce Straży Celnej zorganizowanej na wzór wojskowy Straży Granicznej. W skład Korpusu Straży Granicznej weszła tylko część byłych funkcjonariuszy S.C. Na wzór wojskowy wprowadzono obowiązek składania przysięgi. W kwietniu 1928 r. Ignacy został żołnierzem SG i wraz z kolegami złożył przysięgę: „Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu na powierzonym mi stanowisku pożytek państwa polskiego oraz dobro publiczne mieć zawsze przed oczyma, władzy zwierzchniej państwa polskiego wierności dochować, obowiązki swe gorliwie i sumiennie w potrzebie z narażeniem życia wypełniać, rozkazy, polecenia przełożonych wiernie wykonywać, tajemnicy rządowej dotrzymywać, przepisów prawa strzec pilnie, wszystkich obywateli kraju w równem mając zachowaniu. Tak mi dopomóż Panie Boże.”

Ignacy był człowiekiem odpowiedzialnym, honorowym i sumiennym, odważnym zdyscyplinowanym żołnierzem, toteż przysiędze tej pozostał wierny do końca.

W Straży Granicznej zrezygnowano z wystawiania wzdłuż granicy stałych posterunków, zlokalizowano je na przejściach granicznych i gospodarczych. Ochrona granic opierała się na rozbudowanym wywiadzie, teraz przestępca po upływie kilku lat po wykryciu przez wywiad S.G. odpowiadał za swe czyny. W celu zapewnienia stałej łączności w terenie oraz czuwania nad bezpieczeństwem, w biurach wszystkich komend S.G. utworzono stałe dyżury. Do dyżurnego należało czuwanie przy telefonie, przyjmowanie i nadawanie telefonogramów, obserwacja sygnałów nadawanych z granicy przez elementy służb, ogłaszanie alarmu, nadzór nad osobami zatrzymanymi. Takie m.in. zadania wykonywał Ignacy. Służba rozpoczynała i kończyła się w biurze placówki, które było dostępne o każdej porze dnia i nocy, czas służby żołnierzy S.G. nie podlegał żadnym ograniczeniom, jeśli zaistniała potrzeba, służbę należało pełnić 24 godziny bez przerwy lub dłużej.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image015 /Ignacy z żoną i dziećm /

 

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image017 /Jamno, Ignacy w domu 1932 r./

 

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image019 /Jamno – Ignacy z dzieckiem na ręku/

 

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image021 /Na granicy Ignacy w środk /

Straż Graniczna była zawodową formacją graniczną. Aby zapewnić sobie stały nabór a także zrekompensować trudy służby, poprawiono warunki materialno – bytowe strażników .Oprócz podstawowego uposażenia, które dorównywało wówczas uposażeniu policji, / a to należało do najwyższych wśród grup zawodowych / strażnicy dostawali dodatek graniczny w wysokości czwartej części pensji podstawowej, za roczną służbę na granicy zaliczano do wysługi emerytalnej szesnaście miesięcy, mieli też ulgę 80% na przejazdy PKP. W związku z powyższym Ignacy postanowił rozpocząć budowę własnego domu, blisko rodzinnego gniazda. I tak w latach 30. w Lesznie przy ul. Św. Józefa stanął budynek, w którym po przejściu na emeryturę zamierzał się osiedlić na stałe. Niestety, nigdy nie było mu dane zrealizować swoich planów.

Dzisiaj w tym domu zamieszkuje wnuczka Ignacego – Urszula. Mimo służby z dala od stron rodzinnych Ignacy nie zerwał kontaktów z tutejszą społecznością. W związku z budową domu w pobliskim Lesznie, często odwiedzał dom rodzinny. Należał do Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej w Morownicy.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image025 /Stowarzyszenie Młodzieży Polskiej w Morownicy 1928 r. /

 

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image023 /w drodze do Morownicy Poznań 1936 r./

Był też członkiem Towarzystwa Byłych Wojaków i Związku Hallerczyków, który przeciwstawiał się proniemieckiej polityce i piętnował zapędy rewizjonistyczne Niemców wobec Pomorza i Śląska.

Pod koniec 1937 r. w wyniku zaostrzającej się sytuacji politycznej nadano SG charakter bardziej wojskowy. Podporządkowano oddziały SG władzom wojskowym, zmieniono nazwy stopni na wojskowe i tak Ignacy został st. sierżantem. Czynnikiem decydującym o bezpieczeństwie w procesie ochrony granic była dobrze ułożona współpraca z ludnością pogranicza. W miarę możliwości placówki niosły pomoc mieszkańcom, organizowały życie kulturalne w środowiskach wiejskich.

Orkiestry jednostek granicznych uświetniały wiele uroczystości, członkiem jednej z nich był Ignacy, amatorskie zespoły teatralne S.G. dawały spektakle na wsiach, udostępniano ludności świetlice i biblioteki. Oficerowie S.G. zajmowali się organizacją harcerstwa, Przysposobienia Wojskowego, Związku Strzeleckiego, Związku Rezerwistów i innych – wszystko po to, aby pozyskać przychylność ludności.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image027 /Ignacy w orkiestrze z klarnetem/

Negatywnie do oddziałów S.G. odnosiła się ludność niemiecka, zwłaszcza młodzież, która była wychowywana w duchu antypolskim.

Wszystkie formacje graniczne obowiązane były do współpracy z komórkami wojskowej służby wywiadowczej.

Oddziały graniczne zwracały baczną uwagę na wszystko, co działo się po drugiej stronie granicy, zwłaszcza na to, co mogło zdradzić przygotowania do zbrojnego najazdu.

Wiosną 1939 r. w związku z groźbą nadchodzącej wojny przystąpiono do wzmacniania wszystkich Komisariatów SG. Ignacy miał w tym roku przejść na przysługującą mu emeryturę, ale ze względu na jego doświadczenie wojskowe odmówiono mu. W końcu lipca 1939 r., na rozkaz gen. Czumy, z dniem 01.08.1939 r. wszystkie rodziny zamieszkujące placówkach SG musiały opuścić granicę. Ignacy wysłał żonę w ciąży z pięciorgiem dzieci do rodzinnej Morownicy. Pożegnanie w Jamnie, przy przydrożnym krzyżu, syn Tadeusz pamięta do dziś, choć miał wtedy 9 lat .

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image029 /Kościerzyna – Ignacy czwarty z prawej w pierwszym rzędzie/

Ignacy, w tajemnicy przed najbliższymi zgłasza się na ochotnika do służby celnej na terenie Wolnego Miasta Gdańska. Awansuje do stopnia plutonowego podchorążego i zostaje mianowany polskim oficerem celnym, otrzymując skierowanie do placówki oficerskiej w Szymankowie. Zostaje zakwaterowany na pierwszym piętrze szymankowskiego dworca PKP.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image031 /Ignacy z rodziną/

Tam w jednym z pokoi mieściła się polska placówka celna. Szymankowo /Zimonsdorf/ było stacją kolejową pomiędzy Tczewem a Malborkiem na linii kolejowej Berlin-Królewiec w tzw. ”korytarzu”. Na stacji tej zatrzymywały się pociągi dalekobieżne w celu przeprowadzenia odprawy celnej.

W ostatnich miesiącach i tygodniach przed wybuchem wojny odnotowywano coraz liczniejsze przypadki prowokacji i działań dywersyjnych, które szczególnie przybrały na sile na terenie W.M.G. Tu funkcjonariusze byli szczególnie prześladowani, placówki SG były podpalane, wybijano okna, w celników rzucano kamieniami, policja gdańska /niemiecka/ często dopuszczała się aresztowań polskich celników pod zarzutem szpiegostwa – podczas przesłuchań bito ich i poniżano .

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image033 /Mapa W.M.G. Szymankowo – Zimonsdorf/

W stosunku do celników dopuszczano się także wielu innych szykan, toteż niektórzy z nich nie wytrzymywali psychicznie. Na ich miejsce kierowano nowych, bardziej odpornych ochotników z granicy polsko-niemieckiej lub uzupełniano młodymi, pełnymi zapału podchorążymi z Centralnej Szkoły Granicznej w Rawie Ruskiej /szkoła przeniesiona z Góry Kalwarii/. Do zadań placówki w Szymankowie należało pilnowanie węzłów kolejowych /do Szymankowa kursowała, jak w Śmiglu kolejka – Żuławska Kolej Wąskotorowa/ i przesyłanie informacji o wszystkich nietypowych zajściach do II Batalionu Strzelców stacjonującego w Tczewie, który w razie konieczności miał wysadzić mosty na Wiśle, blokując tym samym wkroczenie najeźdźcy do Polski, a także w ostateczności uniemożliwić przerzucanie wojsk niemieckich z Rzeszy do Prus i zapobiec oskrzydleniu wojsk polskich silnym atakiem od północy.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image035

 

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image037 /Przygotowania do wojny – inspekcja jednostek SG – parada w Kościerzynie/

Dowództwo hitlerowskie przywiązywało ogromną wagę do szybkiego uchwycenia przez zaskoczenie nie uszkodzonych mostów na Wiśle. Do opanowania mostów tczewskich wydzielono grupę uderzeniową Wehrmachtu płk. Medema. Akcję tą miało wspierać lotnictwo, którego zadaniem było zniszczenie bombami przewodów łączącychzapalarkę z założonymi pod filarami mostów ładunkami wybuchowymi. Polacy już w marcu 1939 r. podminowali te mosty ze względu na ich ogromne znaczenie strategiczne.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image039 /Mosty w Tczewie z lewej kolejowy z prawej drogowy widok z 1939 r./

Operacji opanowania tczewskich mostów Niemcy nadali kryptonim „Dirschau”. 30.08.1939 r. rząd polski ogłosił mobilizację, tym samym polscy inspektorzy celni stali się częścią sił zbrojnych państwa. W związku z możliwością przerwania przewodów telefonicznych łączących Szymankowo z Tczewem i innymi placówkami celnymi na terenie W.M.G., celników wyposażono w rakiety świetlne, za pomocą których mieli oni ostrzec o niebezpieczeństwie saperów w Tczewie. Ze względów na prowokacje ze strony Niemców celnicy otrzymali rozkaz o zakazie używania broni.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image041 /dworzec PKP w Tczewie lata 30-te/

Kolejarze i celnicy w Szymankowie jak i celnicy na innych placówkach zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji w jakiej się znaleźli, liczyli się z myślą, że mogą zginąć, swoje ostatnie trzymiesięczne pobory wysyłali rodzinom. Ignacy także miał złe przeczucia. 31.08.39 r. ok. godz.20. na szymankowskiej stacji rozmawiał z kasjerem Arturem Okroy. W trakcie rozmowy wskazał na stojący po drugiej stronie dworca posterunek Heimwery i powiedział: „Musimy się chyba spodziewać ciężkich chwil panie Okroy”.

W nocy z 31.08.39. na 01.09.39. mimo napiętej sytuacji międzynarodowej dyspozytor stacji Tczew Jan Ernst wysłał do Malborka dwa polskie parowozy, o które prosili Niemcy w celu przetransportowania wagonów z bydłem. Załogi parowozów udały się do Malborka, gdzie polskich maszynistów aresztowano, ściągnięto z nich mundury, w które ubrano niemiecką drużynę parowozową. Rozpoczęła się operacja „Dirschau”/Tczew/. Pierwszy pociąg tranzytowy z polskim parowozem i niemiecką obsługą w polskich mundurach, wiozący ukrytych w wagonach niemieckich żołnierzy miał znienacka przejechać most na Wiśle i opanować tczewski dworzec.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image043 /jedno z przejść granicznych między Polską a W.M.G/

 

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image045 /odprawa SG Ignacy pierwszy z lewej/

Plan się nie udał, gdyż pociąg, przejeżdżając przez Kałdowo ok.4.00, wydał się podejrzany polskiej placówce celnej, która przekazała sygnał do Szymankowa. W tym czasie w Szymankowie w budynku dworcowym od dwóch godzin panował ożywiony ruch. Otóż o godz.2.00, gdy Ignacy zakończył swój dyżur, który pełnił od godz.24.00, i szykował się do spania, nagle obudził się jego kolega z którym wspólnie dzielił pokój kierowca placówki Eugeniusz Jarszyński. Niespokojny podszedł do okna i w ciemnościach zauważył kręcących się przy samochodzie ludzi. Placówka celna w Szymankowie dysponowała samochodem, przy pomocy którego dostarczano do wszystkich polskich placówek celnych rozmieszczonych wzdłuż granicy W.M.G. z Prusami /wzdłuż Nogatu/ artykuły codziennego użytku, gdyż Niemcy Polakom odmawiali sprzedaży czegokolwiek.

Z uwagi na brak garażu samochód parkował przed szymankowskim dworcem PKP. Jarszyński zdenerwował się, wziął broń i wybiegł. Po niecałym kwadransie padły trzy strzały. Wszyscy celnicy poderwali się z łóżek, spoglądając na puste łóżko Jaroszyńskiego, postanowili go szukać, ale dowódca insi. St. Szarek ze względów bezpieczeństwa zakazał im tego. W tym czasie Szymankowo było już otoczone ze wszystkich stron przez różnego rodzaju gdańskie oddziały paramilitarne – SS, SA, Heimwera.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image047 /Dworzec PKP w Szymankowie/

E. Jaroszyński był pierwszą ofiarą II wojny światowej zginął ok. godz. 2.00. Wobec zaistniałej sytuacji nikt już nie spał. Dowódca insi. Szarek zszedł na parter do biura dyżurnego ruchu Alfonsa Unrowskiego, w którym pełnił czasie służb insi. Wł. Kamiński. Ok.godz. 4.00 odebrali dziwny przerwany telefon z Kałdowa, zaniepokoili się tym, ponieważ dwa wysłane do Malborka parowozy dawno już powinny wrócić. Postanowili obserwować tor z tego kierunku. Szarek polecił Kamińskiemu i Runowskiemu obserwować tor z parteru, sam zaś poszedł na piętro aby z okna korytarza lustrować torowisko. Ok.godz.4.15 zauważyli światła pociągu nadjeżdżającego od strony Malborka. Kiedy pociąg zbliżył się do stacji, Szarek z piętra zauważył w nim niemieckich żołnierzy. W tym samym czasie do biura dyżurnego ruchu Runowskiego wtargnęli SA-mani z pobliskiego posterunku Heimwery, aresztowali Runowskiego i Kamińskiego . Kiedy zorientowali się, że na korytarzu piętra jest Szarek zaczęli biec ku niemu. Szarek ile sił w nogach rzucił się do ucieczki, dopadł do pokoju inspektorów w którym w tym czasie był tylko Ignacy. Zabarykadowali się, otwarli okno i wystrzelili przez nie rakietę. Tę na przyczółku mostu w Tczewie zobaczył por. Faterkowski i polecił niezwłocznie żołnierzom przygotować most do wysadzenia. Rakietę dostrzegł też zawiadowca stacji Szymankowo Paweł Szczecinski, który pobiegł do nastawni i przestawił zwrotnicę, kierując pociąg z Niemcami na ślepy tor.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image049 /Ignacy na granicy/

W ten sposób powstało nieprzewidziane dla hitlerowców półgodzinne opóźnienie, które saperom dało wystarczająco dużo czasu na wysadzenie mostów w Tczewie.

Ignacy prawdopodobnie razem z Szarkiem zdążyli też nadać za pomocą aparatu Morsea zakamuflowaną wiadomość o przejściu Nogatu przez Wehrmacht – Die Gaste komme uber die brucken, którą odczytano na Westerplatte. O tym epizodzie jest mowa w filmie „Gdańsk 1939 ”, który uchodzi za paradokument.

Wystrzelenie rakiety wprawiło hitlerowców we wściekłość. Kiedy wyważyli drzwi do pokoju celników, Ignacemu wpakowali w klatkę piersiową całą serię z karabinu maszynowego natomiast Szarkowi odcięli pociskami nogę w biodrze.

Ignacy Wasielewski i Stanisław Szarek byli następnymi ofiarami tej wojny. Po tej masakrze hitlerowcy urządzili na stacji polowanie na pozostałych przy życiu celników i kolejarzy. Zabijano ich, gdzie popadnie, w miejscach pracy, przy nastawni, w budynku dworca, w mieszkaniach, nie oszczędzono nawet 22-letniej, będącej w czwartym miesiącu ciąży Heleny Lessnau, strzelano także do jej męża 25- letniego Alfonsa Lessnaua. Padł on otrzymawszy dwa pociski i udał nieżywego, po wojnie był świadkiem tej zbrodni. Tego ranka w Szymankowie w bestialski sposób zabito 21 osób, w tym 6 celników, 13 kolejarzy i 2 kobiety. Mordu dokonali miejscowi Niemcy, którzy dobrze znali swe ofiary. Prowodyrem był policjant wachmistrz Herman Groning a także zawiadowca odcinka drogowego kolejarz Polenzais, kierownik urzędu pocztowego Schott, torowy Engler, sołtys Fath, listonosz Nast, esesman Schonke i polski renegat, zdrajca Jan Dąbrowski. Był to akt zemsty za ostrzeżenie Tczewa o zbliżającym się pociągu z wojskiem i skierowanie go na ślepy tor. Zginęli, ponieważ udaremnili błyskawiczny i niespodziewany atak, który miał doprowadzić do opanowania mostów na Wiśle oraz dworca w Tczewie. Gdyby nie ich bohaterska postawa, kampania wrześniowa trwałaby o wiele krócej.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image051 /wysadzone mosty w Tczewie/

Ciała zamordowanych niemieccy kolejarze ułożyli wieczorem w głębokim rowie, przysypali piaskiem i postawili tablicę z napisem „ Tu leży polska mniejszość narodowa”. Na mogile Niemcy urządzili śmietnik . W 1945 r. miejscowi kolejarze zabezpieczyli mogiłę, uprzątnęli i ogrodzili to miejsce. 23 kwietnia 1947 r. z inicjatywy władz Północnej Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych w Gdańsku przeprowadzono ekshumację pomordowanych i 12 maja 1947 r. ich szczątki przeniesiono na Cmentarz Bohaterów w Gdańsku-Zaspie. O ekshumacji została powiadomiona żona Ignacego Agnieszka. Udała się do Szymankowa z najstarszym synem Zygmuntem, ale z uwagi na panujące wówczas warunki komunikacyjne, spóźniła się i nie miała możliwości identyfikacji zwłok męża. W uroczystościach pogrzebowych wziął udział Alfons Lessnau jedyny świadek mordu, któremu udało się przeżyć.

W Szymankowie w miejscu, gdzie zostali początkowo pochowani kolejarze i celnicy, ich koledzy wystawili pamiątkowy obelisk, a później kaplicę.

Na budynku stacyjnym umieszczono tablicę z nazwiskami pomordowanych.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image053 /uroczysta odprawa wart przed dworcem/

 

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image055 /tablica z nazwiskami pomordowanych PKP w Szymankowie na ścianie szymankowskiego dworca/

Co roku 1 września w Szymankowie odbywają się uroczystości upamiętniające tamte wydarzenia, w których biorą udział przedstawiciele najwyższych władz państwowych, Kurii Biskupiej Diecezji Elbląskiej, samorządów, służb mundurowych, władz lokalnych, organizacji kombatanckich, delegacje środowisk powiązanych w różny sposób z poległymi celnikami i kolejarzami, rodziny poległych i miejscowa społeczność.

W okolicznościowych przemówieniach podkreśla się patriotyzm, odwagę, bohaterstwo, męstwo poległych. Następnie odbywa się uroczysty apel poległych. Kompania Tczewskiego Batalionu Saperów oddaje salwę honorową. Delegacje z całego kraju składają kwiaty i wiązanki.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image057 /syn Ignacego – Tadeusz na grobie ojca, Szymankowo/

Chociaż historycy uważają, że II wojna światowa rozpoczęła się o godz.4.45 na Westerplatte, należy przypomnieć, iż działania bojowe zaczęły się w Tczewie o godz. 4.34, a w Szymankowie o godz.4.20. Żołnierzom II Batalionu Strzelców w Tczewie, kolejarzom i celnikom z Szymankowa jako pierwszym przyszło bronić ojczyzny, a celnikom i kolejarzom jako pierwszym oddać życie za Polskę. Żołnierz polski wraz z celnikami i kolejarzami udaremnił osiągnięcie przez wroga jednego z ważniejszych zadań strategicznych ,mianowicie opanowanie mostów na Wiśle w stanie nieuszkodzonym.

Tamtego pamiętnego ranka na stacji w Szymankowie zginęli:
Stanisław Szarek – dowódca inspektorów, Władysław Kamiński, Ignacy Wasielewski, Jan Michalak inspektorzy celni, Eugeniusz Jarszyński kierowca placówki, Alfons Runowski, Albert Wigórski, Mieczysław Olszewski, Marian Chmielecki, Alojzy Łukowski, Maksymilian Gołębiewski, Roman Grubba, Izydor Żelewski, Paweł Kraiński, Paweł Plath, Artur Okroy, Aureli Antoni Strzępkowski, Paweł Szczecinski – pracownicy PKP, Elżbieta Lessnau, Helena Szczecinska oraz nieznany z nazwiska oficer polskiego wywiadu por. „Kordian”.

http--ck-smigiel.pl-historia regionu-2006-06-12c-image059 /obelisk postawiony w miejscu, gdzie pierwotnie byli pochowani pomordowani/

Wszyscy Ci ludzie oddali swe życie w obronie Ojczyzny. „Bóg, Honor, Ojczyzna” były dla nich wartościami nadrzędnymi, swą bohaterską postawą zasługują na uznanie, cześć i pamięć.

Na podstawie źródeł:
- ustne przekazy rodzinne
- pisemne relacje Tadeusza Hildegarda Wasielewskiego i Rozalii Stenk /syn i córka Ignacego/
- materiały Archiwum Straży Granicznej
- A. Męclewski „Celnicy Wolnego Miasta”/do wypożyczenia w bibliotece/
- H.M. Kula „Gdańska dziura celna”
- H. Dominiczak „Granica polsko – niemiecka”
- materiały administracji cmentarza Gdańsk-Zaspa
- artykuły ”Gazety Malborskiej”, ”Głosu Wybrzeża”, „Wolnej Drogi”

Opracował: Skrzypczak Michał

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       projekt i wykonanie: primel.pl