Jan Matejko malował swój nowy obraz od stycznia 1891 roku. Liczył, że zdąży zakończyć choćby jego zarys do maja, gdyż właśnie wtedy przypadała setna rocznica wielkiego wydarzenia – uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Tak też miało się to nowe dzieło nazywać. malarz z radością stwierdził, że już w kwietniu prace nad nim były na tyle zaawansowane, iż możliwe było pokazanie płótna na jubileuszowej wystawie w Sukiennicach.

Obraz o powierzchni ponad jedenastu metrów kwadratowych po raz pierwszy zobaczyli widzowie i krytycy. Zauważyli, jak zwykle u Matejki, doskonałe, ale też symboliczne rozmieszczenie na obrazie poszczególnych postaci. W centrum znalazł się marszałek Sejmu Wielkiego, Stanisław Małachowski, w lewej ręce trzymający symbol swojej władzy – laskę marszałkowską, w prawej w triumfalnym geście unosi tekst Konstytucji 3 Maja. Marszałka obejmują dwie osoby, ubrane po szlachecku, jak zwykli posłowie. Wybór nie był przypadkowy, obaj bowiem panowie reprezentowali podczas obrad Sejmu Wielkiego dwie najważniejsze ziemie Korony, tworzące jej kręgosłup od zarania dziejów. Wkrótce ich rozpoznano: byli to Aleksander Linowski z Małopolski oraz Wielkopolanin, Ignacy Zakrzewski. Ten drugi odegrał ważną rolę w burzliwym końcu Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Był jednym z wybitnych Polaków tamtych czasów, ale my możemy go również nazwać znakomitym obywatelem Ziemi Kościańskiej.
Urodził się w 1745 roku w Białczu. Pochodził z zamożnego roku Zakrzewskich, herbu Wyskota. Ojciec Izydor Zakrzewski nie miał wielkiego majątku, ale finansowo wzmocnił go posag żony Izabeli z Radomickich (herbu Kotwicz), córki wojewody poznańskiego Władysława. Mieli troje dzieci: córki Franciszkę i Ludwikę oraz syna Ignacego.
Dzieciństwo upłynęło mu w gronie rodzinnym. Wątły, nieco przygarbiony, miał organizm delikatny, łatwo poddający się chorobom. W młodości bardzo pilnie się uczył, co zaowocowało biegłą znajomością języka niemieckiego i francuskiego. Dużo czytał, a szczególnie interesowały go historia, ekonomia i prawo. Po śmierci rodziców stał się panem dóbr Białykał, Zaorle, Pigłowice, Szurkowo. Wyróżniał się jako gospodarz oszczędny i zapobiegliwy, rozwijał w swych majątkach przemysł spożywczy i gospodarkę hodowlaną. W 1764 r. odziedziczył po swej babce Franciszce z Mielżyńskich (herb Nowina) przygraniczny Pakosław, ale niedługo potem Niemcy zagarnęli wieś Białykał oraz tereny należące do Pakosławia. Rozpoczął się wieloletni spór o te ziemie, zakończony dopiero przez II rozbiorem Polski, kiedy cała Wielkopolska stała się prowincją pruską.
Młody Zakrzewski rozpoczął działalność polityczną, gdy miał 23 lata, wiążąc się z konfederacją barską. Przez jego majątki przechodzili kurierzy konfederaccy oraz przemytnicy, zaopatrujący konfederatów w broń z Francji. Sam Zakrzewski, uzyskawszy tytuł porucznika, a następnie rotmistrza, prowadził rekrutację żołnierzy do oddziałów walczących w Wielkopolsce. Wchodził w skład kadry oficerskiej pułku marszałkowskiego pod dowództwem podpułkownika Antoniego Sieroszewskiego. Niestety, po czterech latach rozpaczliwych walk konfederacja upadła, a trzy ościenne mocarstwa dokonały I rozbioru. Zakrzewski musiał na jakiś czas wycofać się z życia publicznego.
Jednakże w kilka lat później przyszły szczęśliwe dni Zakrzewskiego. Najpierw w 1779 roku ślub z dziewiętnastoletnią Konstancją z Zakrzewskich, później sukcesy w sporze z Niemcami, który prowadził od ponad dwudziestu lat o zagarnięte ziemie. W 1780 roku wkroczył do wielkiej polityki – po raz pierwszy został delegowany na obrady sejmu. Odtąd bywał na większości obrad, ale swój kunszt wykazał dopiero podczas Sejmu Wielkiego. W 1784 roku przyszła na świat jego pierwsza córka, Marianna, a dwa lata później król nadał mu tytuł podczaszego poznańskiego, co jednak było stanowiskiem tylko honorowym. Także w tym roku narodził się syn Marek, a w roku następnym, 1787, nadszedł kolejny awans, tym razem stolnika poznańskiego. Wtedy to Zakrzewski postanowił zakupić majątek w Kobylnikach i część majątku w Krzanie.
Nareszcie doczekał chwili, gdy mógł wziąć udział w jednym z najważniejszych sejmów w historii, który miał na celu zreformowanie państwa polskiego. Z racji pełnienia od kilku lat poważanych przez szlachtę funkcji, nie miał większych problemów z otrzymaniem nominacji na posła. Zaraz też okazał się jednym z najbardziej pracowitych posłów skarbowych. Potrafił we właściwy sposób połączyć sprawy wyzyskiwanej ciągle przez Prusy prowincji wielkopolskiej z problemami ogólnopaństwowymi. Wykazywał się też niezwykle trafną oceną sytuacji politycznej i gospodarczej, dzięki czemu zyskiwał szacunek stołecznej (i nie tylko) szlachty. Zakrzewski szczególnie aktywnie działał w sprawie miejskiej, domagając się przywrócenia należnych miastom i mieszczanom praw. Uczynił też znaczny ukłon w stronę mieszczaństwa, wpisując się do księgi obywateli miejskich stolicy jako jeden z pierwszych przedstawicieli szlachty. To wszystko zjednywało mu szacunek społeczeństwa.
Udział w obradach sejmu nie przeszkadzał Zakrzewskiemu w działalności lokalnej, został chociażby ( w 1790 roku) sygnatariuszem umowy prowadzącej do powstania w Poznaniu spółki, która miała powołać do życia nową fabrykę garbarską. Został również w tym roku mianowany chorążym poznańskim.
Ignacy Wyssogota Zakrzewski w znaczny sposób przyczynił się do kształtu nowej ustawy zasadniczej, nie mogło go więc zabraknąć podczas jej uchwalania. 2 maja 1791 roku został współzałożycielem Zgromadzenia Przyjaciół Konstytucji Rządowej, do którego należał wraz z tak wybitnymi postaciami jak ksiądz Hugo Kołłątaj, książę Adam Kazimierz Czartoryski, czy książę Józef Poniatowski. W sumie zgromadzenie liczyło 213 członków, którzy byli główną siłą przeprowadzającą w sejmie reformę konstytucyjną. Nazajutrz, wraz ze swoimi sojusznikami politycznymi, marszałkiem sejmu, królem i ludem Warszawy mógł cieszyć się z uchwalenia Konstytucji 3 Maja.
Wkrótce uznał, że bardziej niż w Wielkopolsce będzie potrzebny w Warszawie, postanowił zatem sprzedać tamtejsze dobra ziemskie kasztelanowi Michałowi Krzyżanowskiemu. Sam majątek w Białczu został sprzedany za kwotę 107 000 złotych (miesięczna pensja woźnego sądowego nie przekraczała wówczas 10 złotych). Już na początku 1792 roku kupił od Romana Lubomirskiego majątek w Żelechowie, skąd znacznie bliżej było do stolicy.
16 kwietnia 1792 roku jego dotychczasowa postawa została doceniona – został mianowany pierwszym prezydentem Warszawy. Za działalność patriotyczną został wtedy odznaczony Orderem św. Stanisława i Orderem Orła Białego. Urząd prezydenta piastował nieco ponad cztery miesiące, gdyż na Polskę spadło wtedy nieszczęście Targowicy i kolejnej wojny z Rosją. Przystąpienie króla do konfederacji i dojście do władzy przeciwników reform spowodowało prześladowania stronnictwa patriotycznego. W sierpniu zmuszono władze miejskie Warszawy wraz z prezydentem do wyjazdu ze stolicy. Po opuszczeniu Warszawy Zakrzewski przybył do Żelechowa, gdzie zajął się przebudową dworu.
Nie oderwał się jednak zupełnie od polityki, cały czas działał w prawicowych ugrupowaniach, m.in. z Józefem Wybickim, Ksawerym Działyńskim. Wiosną 1793 roku zawiązał spisek powstańczy, mający na celu przywrócenie ustroju Rzeczypospolitej z okresu Konstytucji 3 Maja. Jako członek Zgromadzenia Przyjaciół Konstytucji, chętnie dołączył do grona powstańczego, ale wiedział, że jeszcze trzeba mu będzie poczekać na insurekcję. Tymczasem 17 kwietnia 1794 r. podczas pobytu w Warszawie został zaskoczony wybuchem Powstania Kościuszkowskiego. Tego samego dnia z woli ludu ponownie otrzymał urząd prezydenta Warszawy. Mimo początkowego oporu król zdołał go przekonać do przyjęcia tej funkcji, a stołeczna ludność, zgromadzona na Placu Zamkowym, porwała Zakrzewskiego na ramiona i triumfalnie zaniosła aż do samego Ratusza. Wbrew pozorom stało się to jednak w wyniku błędnych rachub dwóch przeciwnych stronnictw politycznych – konserwatywnego króla, obawiającego się gwałtownej, podobnej do francuskiej, rewolucji oraz lewicowych (wręcz jakobińskich) radykałów. Lewica poparła go, licząc na łatwość w sterowaniu nim, król zaś znał jego niechęć do radykalizmu. Ostatecznie bliższy prawdy okazał się Stanisław August Poniatowski, gdyż nowy-stary prezydent szybko pozbył się z grona swoich współpracowników osób prezentujących zbyt lewicowe poglądy. Natomiast przy jego dużym udziale została powołana Rada Zastępcza Tymczasowa, która pełniła funkcję rządu powstańczego; sam Zakrzewski został jej przewodniczącym. Działał także w Radzie Najwyższej Narodowej, kierując Wydziałem Żywności i wykazując duże zasługi w aprowizacji wojsk powstańczych.
Dobrze wypełnił swe zadanie także jako strażnik porządku publicznego, bo choć nie udało mu się zapobiec brutalnym egzekucjom zdrajców na warszawskim rynku, to jednak jego szybka reakcja uratowała Fryderyka Józefa Moszyńskiego oraz pozwoliła na rehabilitację straconego już Michała Wulfersa.
Zaskakujący jest fakt, iż Zakrzewski nigdy nie dowierzał królowi, a szczerze związany z powstaniem przestrzegał nawet Kościuszkę, że chodzą plotki o tworzeniu, przy cichym poparciu Stanisława Augusta, jakiejś konfederacji wymierzonej przeciw powstaniu.
Jednak mimo sukcesów rok ten nie był zbyt udany. Najpierw śmierć ośmioletniego synka, później klęska insurekcji. Na wieść o ostatecznym upadku powstania podjął decyzję o kapitulacji Warszawy, opuszczając ją 8 listopada wraz z resztkami wojsk powstańczych.
Po przejęciu kontroli nad stolicą przez Rosjan zamieszkał w Sandomierzu, jednak szybko został wezwany przez wojska carskie do Warszawy i uwięziony w Sankt Petersburgu. Przebywał tam dwa lata, wychodząc na wolność 10 grudnia 1796 roku. Niestety, w tym czasie stracił praktycznie cały majątek. Aby przybyć do Polski musiał prosić o pożyczkę króla. Dopiero na początku maja 1797 roku powrócił do Żelechowa. Tam bezskutecznie domagał się zwrotu zagrabionych przez wojska austriackie dóbr. Po spisaniu testamentu, 15 lutego 1802 roku zmarł.
Pochowany został również w Żelechowie, gdzie spędził ostatnie, smutne lata życia. Na nagrobku znajduje się napis zawierający dwa błędy: podana jest niewłaściwa data śmierci (1802, a nie 1801), Zakrzewski nie był też prezesem Rady Nieustającej, ale członkiem Rady Tymczasowej.
Dla uczczenia jego pamięci jedna z pierzei Rynku Starego Miasta w Warszawie nosi nazwę Strony Zakrzewskiego (wcześniej nazywała się Zamkową).

Aleksander Szajek

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       projekt i wykonanie: primel.pl