Majątek Morownica wraz z folwarkami Katarzynki, Szczepankowo stare i Sikorzyn był własnością niemieckiej rodziny Cezarów. Formalnym właścicielem był Teodor, syn Aleksandra. Na przełomie 1944/45 roku w majątki zamieszkiwał Aleksander z żona i córką Iśką (Izabelą?), a Teodor, oficer niemieckiej armii przebywał na froncie w okolicach Koła.


W miarę zbliżania się Rosjan, wśród Cezarów dało się odczuć podenerwowanie i przygotowania do wyjazdu.
22 stycznia, w niedzielę, przed pałac zajechały dwa wozy zaprzężone w konie (jeden z nich upadł i wymieniono go na innego), którymi powozili Franciszek Drygas i Ignacy Rzepecki. Po załadowaniu dobytku, na jednym z wozów usadowił się Aleksander z żoną, a na drugim ochmistrzyni z rodziną. Wozy wyjechały w kierunku Rakoniewic i dalej do Berlina. Niedaleko celu Aleksander zmarł i został pochowany w polu nieopodal drogi. Iska pozostała w Morownicy.
27 stycznia 1945 roku w okolicy Morownicy znajdowało się około 200 niemieckich żołnierzy. Część z nich, polami między drogami na Sikorzyn a Poladowo, nie zatrzymując się we wsi, udała się w kierunku Sikorzyna. Z braku paliwa zostawili we wsi kilka samochodów.
W godzinach rannych około 20 Niemców, dysponując jednym motocyklem zebrało się na krzyżówce koło figury, oczekując na jakieś wydarzenia. Rosjan spodziewali się od strony Śmigla, o czym świadczyło ustawione na skrzyżowaniu dróg: Śmigiel – Poladowo – Morownica działko Przeciwpancerne, z którego jednak nie oddano żadnego strzału.
Tego samego dnia, w godzinach popołudniowych, ludzie przebywający w rejonie zabudowań dworskich zauważyli, że przy budynku szkoły widać ludzkie postacie na... dachach. Okazało się później, że byli to radzieccy żołnierze na czołgach, które zjawiły się od strony Podśmigla i zatrzymały się przy budynku szkoły. Niemcy uprzednio zorganizowali w nim magazyn materiałów, nici, guzików, gwoździ, podkówek i ćwieków do żołnierskich butów. Towary te, w ramach szarwarków, pod nadzorem Niemców, zwozili miejscowi rolnicy.
Zaskoczeni żołnierze niemieccy zaczęli szukać schronienia. Niektórzy z nich chowali się w domach, skąd zostali przez Rosjan wyprowadzani i rozstrzeliwani. Między innymi taki los spotkał ukrywającego się w budynku poczty, którą prowadziła Niemka Zimerman. Część z nich schroniła się w stajni majątku cezarów. Nie widząc ratunku, z podniesionymi rękoma wyszli naprzeciw Rosjanom krzycząc: „Austiak!, Austiak!”. Tu też Rosjanie pociskiem z czołgu rozbili jeden z niemieckich samochodów. jego elementy opadając na ziemię, uszkodziły dachy okolicznych – w tym i stajni – zabudowań.
W pobliżu obejścia Walentego Wutkiego stał niemiecki samochód – radiostacja. Po jego rozbiciu, znajdujący się w pobliżu Niemcy zaczęli uciekać w kierunku Szczepankowa. Aby ułatwić sobie bieg, rozbierali się z płaszczy, kożuchów a nawet butów, które porzucali w polu.
Nieco później Jakub Rzepecki pod korytem w stajni zauważył niemieckiego oficera, któremu poradził odpięcie z munduru odznaczeń – czego tej jednak nie uczynił – i udanie się w kierunku Podśmigla za resztą poddających się. Gdy doszedł na wysokość lasu został zastrzelony. Zwłoki pochowali dwaj mieszkańcy Morownicy w ostatnim laski po lewej stronie idąc do Podśmigla. Przez długie lata w Wszystkich Świętych na jego mogile zapalano świeczkę.
Kiedy pierwszy czołg radziecki podjechał pod bramę wjazdową koło gorzelni, z podwórza wyszedł niemiecki żołnierz trzymając pod pachą pancerfaust. Nim zdołał pocisk odpalić, został dostrzeżony przez załogę czołgu i zastrzelony. W tym samym momencie pocisk mu odpalił i wyrwał całe ramie. Później zwłoki pozbawiono butów i... skarpetek.
Rosjanie skoncentrowali się w pobliżu gorzelni. zaczęli ucztować. Nad Morownicą pojawiły się niemieckie samoloty (powiadomiono wcześniej przez samochód-radiostacje?) czyniąc rozpoznanie terenu. Rosjanie udawali się juz w kierunki Sikorzyna i zaczęli strzelać z broni automatycznej do zniżających lot samolotów. Ich załogi odpowiedziały ogniem raniąc wielu z nich. Rannych wycofano do Morownicy, gdzie umieszczono ich w budynkach mieszkalnych. W nieistniejącym już budynku narożnikowym, zamieszkałym przez rodzinę Zamelskich, opatrywano im rany. Po paru dniach rannych przetransportowano do szpitala polowego w Śmiglu (obecnie budynek szkoły zawodowej). W Morownicy zmarło 6 Rosjan. Pochowano ich w miejscowym parku, w narożniku przy drodze od strony Bronikowa, stawiając na mogile mały obelisk z gwiazdą i ogradzając kwaterę stosownym płocikiem. (również w tym samym parku pochowano zwłoki 4 żołnierzy niemieckich, które spoczywają tan nadal). jeden Rosjanin, zastrzelony w ostatniej chwili zginął w Sikorzynie. Najpierw pochowano go przy ogródku od strony drogi, później zwłoki przeniesiono pod krzyż stojący przy drodze Poświętno – Biskupice. W 1946 roku zwłoki wszystkich Rosjan ekshumowano na cmentarz w Kościanie.
Wojsko, przez Biskupice, Bucz, Mochy, udało się w kierunku Wolsztyna.
Nieoczekiwanie, w czasie pobytu Rosjan w mieszkaniu Jana Zandeckiego, po 22.00 do okna zapukał uciekinier z frontu... Teodor Cezar. Schronienia oczywiście nie mógł otrzymać. Jakiś czas ukrywał sie w polnych stodołach, do których siostra przynosiła mu jedzenie. W końcu udał się do Katarzynek, do ojca Zandeckiego, ujawnił się, wykopał dół i zastrzelił się. Zwłoki zasypał Zandecki. Czy spoczywają tan nadal? (O tym, że jego zwłoki tam spoczywały Isia powiadomiła swą rodzinę – fakt bezsporny).
Jak wiadomo, Isia nie wyjechała do Niemiec z rodzicami. Po wkroczeniu wojsk radzieckich została skierowana do obozu pracy dla Niemców w Buczu. Pracowała tam w ogrodzie. Nocami zakradała się do Morownicy dowiadując się o stanie rodzinnej posiadłości. Później, razem z innymi Niemcami, została odesłana do Rzeszy. Przez długie lata osobiście i przez swa rodzinę utrzymywała kontakty z mieszkańcami Morownicy.

Ps. Za pomoc w opracowaniu powyższego materiału dziękuję p. Kazimierze Styzińskiej i p. Zygmuntowi Krzyślakowi.

Na podstawie relacji opracował (H. Zbierski)

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       projekt i wykonanie: primel.pl