Jest to zdanie z ostatniego pożegnania, jakie pospiesznie skreśli na wyrwanej z notesu kartce Stanisław Wojciechowski. Czy od śmierci dzieliły Go jeszcze wówczas godziny, czy może juz tylko kwadranse, albo minuty?

Kartka nosi datę 23 października 1939 roku. W tym dniu Stanisław Wojciechowski wraz z czternastoma innymi mężczyznami, został „o godzinie 12.00 minut trzydzieści” rozstrzelany pod ścianą śmigielskiej apteki.
Był to juz drugi mord popełniony w tym samym miejscu w imię hitlerowskiej „sprawiedliwości”. Pierwszy nastąpił 30 września o godz. pół do ósmej wieczorem. Ponurą scenę zbrodni oświetlono reflektorami samochodów i motocykli. Zgromadzeni na rynku Niemcy mogli zobaczyć jak z budynku ratusza wyszli skazańcy. Popędzeni kolbami karabinów stanęli pod ścianą apteki. Pluton egzekucyjny oddał salwę. Ci, którzy nie zginęli od razu, byli dobijani strzałami z bliska. Ich ciała załadowane na wóz przez innych zakładników przetransportowano na cmentarz pożydowski. „ciała ułożono na ziemi w dwóch rzędach po cztery osoby. Zasypano je ziemią, a mogiłę zrównano z powierzchnią terenu.”
Wśród tych pierwszych ośmiu rozstrzelanych był także mistrz fryzjerski Feliks Zbierski, którego zakład mieścił się niedaleko rynku, przy ul. Lipowej. Jak nakazywał odwieczna tradycja zawodowa Feliks Zbierski zdobył również podstawowe kwalifikacje medyczne, będąc wyszkolonym sanitariuszem wojskowym. Pierwszy stopień tych kwalifikacji uzyskał jeszcze w 1918 r., podczas odbywania służby w wojski pruskim, gdyż był mieszkańcem będącej nadal pod zaborem Wielkopolski. Jako żołnierz armii niemieckiej przebywał przez kilka miesięcy w obozie jenieckim. Po wyzwoleniu, już jako ochotnik zgłosił się do wojska polskiego, pełnił służbę przez przeszło 2 lata.
Jeszcze będąc w wojsku wziął ślub z panną Barbarą Erzepki i idąc za głosem serca osiedlił się w Śmiglu. Był czynnym członkiem działających wówczas na terenie naszego miasteczka towarzystw, jak np. Powstańców i Wojaków, Przemysłowców Katolickich czy straży pożarnej.
Nastał wrzesień 1939 roku i ponowna mobilizacja do wojska. Tym razem wojna trwała dla Feliksa Zbierskiego nawet nie cały miesiąc. Kiedy 20 września wrócił wraz ze spotkanym przypadkowo we Wrześni żoną i najmłodszym synem do Śmigla, nie wiedział jeszcze, że wraca po własną śmierć. Prawdopodobnie nie przeczuwał jej jeszcze wówczas, kiedy aresztowany 29 września po południu skreślił wieczorem na odwrocie starej koperty kilka słów do Żony, prosząc o przekazanie paru potrzebnych rzeczy. Następnego dnia wieczorem już nie żył. Zginął od kul plutonu egzekucyjnego mając 41 lat.
Losy Feliksa Zbierskiego przedstawił po 55 latach od jego śmierci, najmłodszy syn – Hubert. Wiem, ze od wielu lat z właściwą sobie dociekliwością zbierał dane o wszystkich rozstrzelanych. Jak żmudna ( i nie zawsze uwieńczona pełnym sukcesem) była to praca, mówi autor we wstępie do swojej najnowszej publikacji, zatytułowanej „Sylwetki Polaków rozstrzelanych w 1939 roku na Starym Rynku w Śmiglu”.
Pierwsze (skrócone) opracowanie tegoż autora ukazało się w 1991 roku na łamach „Witryny Śmigielskiej”. Teraz otrzymaliśmy wreszcie publikację samoistną, profesjonalnie wydana, gdzie poszerzoną treść uzupełniają fotografie rozstrzelanych oraz uaktualnione dane dot. pomnika rozstrzelanych nad grobowcem na cmentarzu katolickim w Śmiglu.
Dobrze się stało, że termin ukazania się publikacji zbiegł się z zakończeniem renowacji pomnika. Dzięki temu wiele osób zgromadzonych na tamtej uroczystości mogło jednocześnie nabyć wydawnictwo.
Przyznam, że podczas czytania „Sylwetek rozstrzelanych” były chwile, kiedy musiałam opanować wzruszenie. Raz dlatego, że jest to właśnie okres, kiedy wszyscy zwracamy się myślą do naszych drogich Zmarłych. Ponadto zdałam sobie po raz któryś sprawę, jak straszne były to wydarzenia również dla mojej matki, której mąż był zakładnikiem w Śmiglu a ojciec w Kościanie. Ich śmierć była do ostatnich dosłownie chwil przesądzona.
Przepraszam za zbyt może osobiste refleksje, ale z pewnością tragiczne wydarzenia tamtych, wydawało by się, jakże odległych czasów, powracają ciągle mimo upływu lat. Niestety, pamięć ludzka jest równocześnie zawodna i z upływem lat eliminacji ulega wiele zakodowanych w niej faktów.
Praca Huberta Zbierskiego przybliżyła nam sylwetki 23 Polaków, którzy żyli jeszcze kilkadziesiąt lat temu między nami. Nie wiemy, jak dalej potoczyłyby się ich losy, gdyby okrutna i niespodziewana śmierć nie przecięła Ich życia.

Jadwiga Skarżyńska

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                       projekt i wykonanie: primel.pl